is loading...

Czas robi swoje. A ty coachu?

Jakiś czas temu zadzwonił telefon z pewnej firmy, na której byłem kilka dni temu na spotkaniu. Miła pani z działu HR poinformowała mnie że mam spotkania z dwoma klientami. Jednego dnia. A właśnie na tym mi zależało! Firma zlokalizowana jest w mieście oddalonym od mojego miejsca zamieszkania, więc kiedy pierwszy raz się widzieliśmy, poprosiłem, aby trzy spotkania wstępne mogły odbyć się jednego dnia (dwa z klientami, a jedno z ich przełożonym). Niestety zapomniałem uprzedzić ile czasu takie spotkanie powinno trwać. Dopiero w trakcie rozmowy wyszło, że będę miał po pół godziny dla każdego z klientów… To nieodwołalne, bo już maja zaplanowane kolejne spotkania. No dobrze, pomyślałem, zrobię eksperyment. Wiedząc, że to dużo za mało czasu, zgodziłem się. Było tak jak się spodziewałem, mimo restrykcyjnego planu skracania każdej z części spotkania kontraktowego. Zanim rozmowa się rozpoczęła, już właściwie musiała się kończyć. Na szczęście to jedyny przypadek w mojej historii… Pomijając sytuację, kiedy propozycja wstępnego spotkania dotyczyła trzech godzin.
Ile właściwie należy przeznaczyć czasu na wstępne spotkanie z klientem. Pamiętając, że głównym celem jest umożliwienie wyboru obu stronom, dotyczącego tego czy podejmują się wspólnej pracy, czy też nie. Przebieg takiego spotkania może przyjąć zróżnicowaną formę. W zależności od pomysłu samego coacha, potrzeb klienta etc. Oczywiście, jest też kilka stałych punktów do omówienia, które powinny pojawić się na każdym spotkaniu. Zatem, skoro pół godziny to za krótko, a trzy godziny za długo, możemy przyjąć, że spotkanie trwające minimum godzinę (do 90 minut) wydaje się mieć odpowiedni czas. Oczywiście mówimy tu o spotkaniu wstępnym (tzw. kontraktowym), które tak de facto nie jest jeszcze coachingiem. Choć, niektórzy coachowie przeprowadzają na pierwszym spotkaniu także tzw. sesję próbną (umożliwiającą klientowi na zapoznanie się ze stylem pracy danego coacha). Temu zagadnieniu poświęcę oddzielny wpis.
A ile powinna trwać regularna sesja coachingowa? To oczywiście zależy od wielu czynników, czyli:
1. Potrzeb klienta
2. Czasu jakim dysponuje klient
3. Kategorii tematu, nad którym pracuje
4. Lokalizacji – jeżeli odległość dzieląca miejsce zamieszkania coacha od klienta jest bardzo duża, może to wpłynąć na czas trwania sesji
5. Sposobu pracy coacha – indywidualnych preferencji i doświadczeń
6. Schematu sesji coachingowej zgodnie z którą pracuje coach
7. Zakontraktowanego czasu na jedną sesję
Najlepiej jest umawiać się na pewne widełki czasowe. Daje to pewną swobodę coachowi w kwestii zakończenia sesji, wtedy kiedy kończy (domyka) się pewien proces, a nie kiedy kończy się czas. To niezwykle ważne. Także z powodu czasu jaki minie do kolejnego spotkania (czyli między 3 a 4 tygodnie). Czyli kończymy sesję, kiedy sam klient będzie na to gotowy.
Jaki jest zatem ów użyteczny przedział czasowy? Chyba większość coachów pracujących na rynku, mieści się w czasie pomiędzy 90 a 120 minut. Taka długość sesji daje możliwość swobodnego omówienia tematu, który został przez klienta podany, a nie powoduje (najczęściej) „drenażu” mózgu uniemożliwiającego wykonywanie dalszych obowiązków zawodowych, kiedy sesja dobiegnie końca. Są sytuacje, kiedy czas ten może ulec zmianie, ale tendencja jest raczej do wydłużania sesji, niż do skracania. Możemy przyjąć, że godzinna sesja w coachingu holistycznym to najczęściej zbyt mało czasu.
Dlatego też, niezwykle ważne jest to, aby coach kontrolował ilość czasu, która pozostaje do końca sesji. Najlepiej jest umówić się z klientem na początku procesu, że to będzie zadanie coacha i wtedy można otwarcie (bez zbędnych nadinterpretacji tego gestu ze strony klienta) spoglądać na zegarek. Można też położyć go na stole, żeby łatwiej było sprawdzić czas. Jest to o tyle istotne, że pomimo tego, iż o zakończeniu sesji decyduje klient, ale też z drugiej strony, na jakąś długość jej trwania został zawarty kontrakt na początku procesu. Zatem, jeżeli coach wie, że sesja ma trwać równe 90 minut, to po 75 minutach, jeżeli proces powoli jest domykany, koncentruje się raczej na zakończeniu, a nie na wywoływaniu nowych wątków. Za formalny przebieg procesu odpowiada w znacznej mierze coach, ponieważ on jest ekspertem w obszarze prowadzenia sesji coachingowych.