is loading...

O rany, nie mam pomysłu!!!

Dla wielu osób, coaching to taka sympatyczna rozmowa, w czasie której jedna osoba dokonuje ważnych zmian w swoim życiu. Druga osoba, czyli coach zdaje dobre pytania i zewnątrz wszystko wygląda na jedną harmonijną całość. Gdybyśmy mogli wniknąć w głowę coacha, szczególnie takiego, który jest na początku swojej drogi i posłuchali jego myśli, może okazać się, że jest tam kłębowisko wątpliwość. No nie cały czas, ale w momentach, które postrzega jako trudne dla siebie. Momentów takich zapewne nie jest wiele, ale chyba najczęściej mogą pojawiać się wtedy wątpliwość jakie właściwie teraz zadać pytanie?
To bardzo dobre pytanie, moglibyśmy powiedzieć, ale brzmi to sarkastycznie… Kłopot polega na tym, że kiedy coach zastanawia się jak dalej pokierować sesją istnieje ryzyko utraty kontaktu z klientem, a w konsekwencji nierejestrowanie tego co do niej/niego mówi. A wtedy, kłopoty mogą się jeszcze potęgować. Jak zatem wybrnąć z takiej, często trudnej sytuacji? Najprostszym rozwiązaniem jest duża ilość przeprowadzonych sesji, czyli doświadczenie, ale na to potrzeba czasu. Poza tym, można coś zrobić, żeby uniknąć uczenia się niewłaściwych nawyków (czyli rozmawiania ze sobą zamiast z klientem). Nie utrzymuję, że w głowie coacha ma panować całkowita cisza, choć taka sytuacji byłaby idealna, ale warto popracować nad ograniczeniem dialogu wewnętrznego tego typu, ponieważ może mieć on negatywne konsekwencje w postaci nieprzyjemnych emocji, a w dalej utraty wiary w siebie. Chwilowej, bądź długotrwałej. A wtedy sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Każdy człowiek ma swój potencjał. Wierzę, że zawsze dużo większy, niż mu się wydaje, ale wiele osób ma tendencję do podcinania sobie skrzydeł, szczególnie w sytuacji, kiedy towarzyszy temu brak pewności, co do podejmowanych działań. Warto zatem wzmacniać własne poczcie wartości i skorzystać z kilku sprawdzonych rozwiązań.
Przejdźmy zatem do konkretów. Co innego, oprócz wspomnianego doświadczenia może pomóc w takiej sytuacji?
1. To truizm, ale słuchamy dokładnie tego co mówi do nas klient. Słuchamy na wielu poziomach, słysząc informacje przekazywane nie wprost, które pozwalają identyfikować mechanizmy myślenia prowadzące do niepożądanych rezultatów. Wychwytujemy, to może nawet ważniejsze, wszystko co może być zasobem, po to, aby wykorzystać te informacje do konstruowania pytań w dalszej części sesji.
2. Sporządzamy notatki, które ułatwiają śledzenie całego procesu. Pamięć ludzka jest zawodna. A dodatkowo mamy dzięki temu możliwość „parkowania” i powrotu do pewnych treści po jakimś czasie.
3. W każdej chwili możemy poprosić klienta o czas na chwilę zastanowienia, żeby pewne kwestie przemyśleć, albo przejrzeć notatki. Klient ma świadomość, że praca coacha wymaga skupienia i mogą się zdarzyć momenty kiedy będzie potrzebny czas na zebranie myśli. A nawet jeśli nie ma tej świadomości, to jest naturalny element rozmowy (to moje przekonanie, ale niezwykle użyteczne ;-)
4. Jeśli potrzebujemy chwilkę na zastanowienie, można to też zrobić bez uprzedzania klienta. Każda naturalna rozmowa, a taką z pewnością jest coaching może być przerywana krótkimi chwilami ciszy. Pod warunkiem, że to będzie rzeczywiście chwilka.
5. Warto czasami zastosować parafrazy, podsumowania, tak aby celowo zebrać pewne informacje i wtedy przejść do pytania. W takiej sytuacji pytanie przychodzi do głowy dużo łatwiej, szczególnie, że może być ono bardzo ogólne, związane z refleksjami na temat wyeksponowany w podsumowaniu.
6. Ostatnia rzecz, to zapytanie klienta o to co ma odkryte do tej pory, jakie ma wnioski z tej części sesji itp. Jest to o tyle użyteczne, że całkowicie oddajemy do dyspozycji klienta dalszy kierunek przebiegu kolejnego etapu sesji.

Jakoś osobiście nie przepadam za pytaniem typu „O co mogę cię teraz zapytać?, lub „Jakiego pytania nie zadałem?” Jakoś nie brzmią zbyt dobrze. Ale to moja subiektywna opinia. Kto odważny może zaryzykować…

Podsumowując, warto mieć kilka sposobów wyjścia z sytuacji braku pomysłu na kolejne pytanie, chociażby dlatego, a o tym już wspominałem, że daje to dużo większe poczucie pewności siebie i swojego warsztatu samemu coachowi zarówno przed, jak i w trakcie sesji. A im lepsze samopoczucie coacha, tym większy potencjał może uruchomić. To z kolei przekłada się na efektywność sesji i może przynieść korzyści klientowi.