Skip to content

Jak pracować ruminacjami w coachingu

Ruminant to po angielsku przeżuwacz, czyli jak podaje Wikipedia zwierzęta roślinożerne, połykające pokarm słabo pogryziony, który ulega przeżuciu później, w chwilach, gdy zwierzęta się nie pasą. A u nas ludzi ruminacje to myśli, które długo „przeżuwamy”. Godzinami, tygodniami lub nawet latami.

Ruminacje możemy zatem zdefiniować jako uporczywe, nawracające i negatywne myśli, koncentrujące się na problemach, błędach lub przykrych wspomnieniach. To ciągłe analizowanie sytuacji bez szukania rozwiązań. Najczęściej prowadzą do obniżenia nastroju, wzrostu poziomu lęku, poczucia bezsilność. Mogą być objawami depresji lub zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych (OCD). 

Mimo, że jest to temat bardziej psychoterapeutyczny, to także w coachingu możemy zaobserwować podobne trudności u naszych klientów. Choć na potrzeby tego tekstu, a także wykorzystując kompetencje coachingowe (nie psychoterapeutyczne) możemy bardziej się skoncentrować na nadmiernym analizowaniu (przeszłości i przyszłości), czyli w pewnym sensie łagodniejszej wersji ruminacji.

Wyobraź sobie sytuację, kiedy podczas sesji klient właśnie zakończył dziesięciominutowy wywód na temat wszystkich możliwych scenariuszy podejmowania decyzji, która właśnie przed nim stoi. Przeanalizował możliwe ryzyka, rozważył za i przeciw, a dodatkowo przewidział reakcje otoczenia, a mimo to kończy zdaniem: „Ale wciąż nie wiem, co zrobić”.

Ruminacja jako mechanizm obronny

Zanim przejdziemy do jakichkolwiek interwencji, warto zrozumieć, z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Nadmierna analiza rzadko jest problemem intelektualnym, znacznie częściej emocjonalnym. Klient, który znaczną część swojej aktywności myślowej przeznacza na analizowanie, często nieświadomie unika czegoś innego. Powodem może też być nadmierna potrzeba kontroli („jeśli to zrozumiem, będę bezpieczny”). Może także chcieć unikać emocji, czyli bardziej myśleć zamiast czuć. Rozpoznamy tu także  perfekcjonizm, czyli w tym przypadku szukanie idealnej decyzji. Dodatkowo zapewne będą tu elementy lęku przed działaniem, czyli traktowanie nadmiernej analiza jako formy odwlekania.

Ruminacje to nie refleksje

Ponieważ nadmierne analizowanie nie prowadzi donikąd, raczej tylko do wzmocnienia nieprzyjemnych emocji i frustracji. Natomiast z refleksji klient ma wiele korzyści, takich jak zwiększenie klarowności, zmianę perspektywy czy łatwość podjęcia decyzji. Najłatwiej jest dokonać rozróżnienia w taki sposób, że w ruminacji mamy ciągle „przeżuwane” te same treści, a w refleksji (wglądzie) pojawią się nowe informacje, lub w nowym kontekście. To zdecydowanie prowadzi do celu i pomaga przeprowadzić zmianę.

Jak pracować z tego typu sytuacjami

Pierwszym krokiem może być nazwanie tego, co obserwujesz, bez oceniania. Możemy powiedzieć: „Zauważyłem, że wracasz do tej samej kwestii po raz czwarty, jakby z różnych stron. Co sprawia, że trudno ci przejść do następnego etapu.”

W kolejnych krokach możesz:

Zmienić obszar koncentracji

Delikatnie pokierować uwagą coachee, tak aby przeniósł uwagę z głowy do ciała. Ponieważ zwykle pytania typu „Co o tym myślisz?” lub „Jakie widzisz opcje?” prowadzą dokładnie tam, gdzie tego tupu klienci czują się najbezpieczniej — i gdzie najprawdopodobniej utkną. Skuteczna praca z takim cochee wymaga zmiany poziomu doświadczenia.

Można oczywiście wprost porozmawiać na temat zaobserwowanych przez nas tendencji do kierowania uwagi. Inną opcją jest zadanie pytania: „Kiedy mówisz o tej decyzji, co czujesz w ciele?” itp. Ponieważ początkowo klienci mogą reagować zdziwieniem lub próbować wrócić na poziom myśli, naszą rolą jest delikatne, ale konsekwentne przekierowywanie uwagi.

Zaproponować ograniczenia

To co także działa dość skutecznie jest wprowadzanie ograniczeń, np. czasowych. Możemy zaproponować 2 minuty na analizę i racjonalizację. Możemy też spytać: „Wyobraź sobie, że musisz podjąć tę decyzję dziś, przed końcem naszej sesji. Co wybierasz?” Ponieważ nieograniczona przestrzeń do myślenia prowadzi do spirali: im więcej klient może rozważyć, tym więcej się na tym koncentruje.

Paradoksalnie nie chodzi o podjęcie pochopnej czy głupiej decyzji, ale pokazanie, że coachee potrafi taką decyzję podjąć, kiedy zacznie tego od siebie wymagać. Kiedy da sobie na to zgodę.

Pomóc w zmianie przekonań

W tej sytuacji przechodzimy na nieco głębszy poziom pracy, ponieważ wiele osób nadmiernie ruminujących, czy też tak jak tu nieco zawęziliśmy zagadnienie nadmiernie analizujących ma wiele nieużytecznych przekonań. Na przykład na temat procesu podejmowania decyzji, jeżeli tego dotyczą automatyczne analizy.  Przykładem może być to, że np. „dobra decyzja musi uwzględniać wszystkie dane”, ‘jeśli to będzie właściwa decyzja, nie będę mogła się już z niej wycofać” itd.  Tu oczywiście mamy wiele metod do wyłaniania i zmiany tego typu przekonań.

Praca klientem nadmiernie analizującym wymaga od nas coachów więcej kreatywności i gotowości, a czasami do wyjścia poza standardowe pytania/narzędzia coachingowe. Ale zwykle po kilku takich sytuacjach nabieramy wprawy i łatwiej jest taką tendencję dostrzec, a w kolejnym kroku wesprzeć klienta w zmianie.

Rafał Nykiel

 

Back To Top