Skip to content

Kiedy w zespole 1+1=1

W końcu lat osiemdziesiątych XIX wieku, francuski agronom Max Ringelmann próbował nakłonić swoich pracowników do możliwie dużej wydajności. Nie widząc  zadowalających efektów, pokusił się o przeprowadzenie kilku eksperymentów. Najbardziej znany, który inspiruje psychologów społecznych do czasów współczesnych polegał na poproszeniu grupy robotników o wciąganie coraz większych ciężarów na linie. Oczywistym wnioskiem mogłoby się wydawać, że zespołowo robotnicy będą mogli wciągać coraz większe ciężary niż każdy z nich pojedynczo. Okazało się jednak, że samodzielny pracownik był w stanie wciągnąć ciężar ważący 85 kg, a w grupie zaledwie 65 kg.

Pan Max, próbując wytłumaczyć to niezwykle ciekawe zjawisko doszedł do następujących wniosków, że w grupie rozmywa się odpowiedzialność. Dodatkowo pojawiają się trudności w ocenie indywidualnego wkładu w całkowity wynik. To z kolei może wpływać na finalne obniżenie motywacji w podejmowaniu wspólnych wysiłków. Podsumowując im więcej osób pracuje nad jednym zadaniem, tym większe ryzyko, że niektórzy sobie „odpuszczą” i będą się mniej angażować, licząc po cichu na to, że inni wykonają większość pracy. Co zwykle się dzieje!

Natomiast w pracy samodzielnej jest zupełnie inaczej, ponieważ zarówno sukces jak i porażka zależą tylko od indywidualnej motywacji, zdolności jednostki. Natomiast w grupie, zawsze można obciążyć odpowiedzialnością inną osobę.

Prawidłowość, którą odkrył Max Ringelmann nazywana została próżniactwem społecznym (ang. social loafing ) i traktujemy ją jako dysfunkcję w pracy grupy lub zespołu (choć, jeśli mam do czynienia z prawdziwym zespołem, to raczej bym się nie spodziewał tego typu obserwacji). Zjawisko to jest tak powszechne, że do podobnych wniosków doszli badacze z Japonii, Tajlandii, Ameryki czy Indii.

Gdyby się dobrze rozejrzeć, to przykłady próżniactwa społecznego są widoczne w wielu grupach. Na przykład prowadzicie projekt w kilkuosobowej grupie. Czas nagli, projekt jest ważny dla firmy, a zwykle (nie powiem, że zawsze) najmocniej zaangażowanych jest tylko kilka osób, dwie, może trzy. One ciągną prace, wykonując większość obowiązków. Samo życie.

Jak zatem zapobiegać występowaniu próżniactwa społecznego.

Pewnie nie zawsze jest to możliwe, ale zwykle warto włożyć nieco pracy w zapobieganie. Najprostszym rozwiązaniem, choć niekoniecznie najłatwiejszym jest tworzenie prawdziwych zespołów w firmach. To wymaga czasu, energii i nie zawsze jest potrzebne ponieważ niektóre grupy mają krótki żywot. Szczególnie grupy/zespoły projektowe. Jak wspomniałem w prawdziwych zespołach zjawisko próżniactwa nie występuje, a jeśli się pojawia, to pozostali członkowie zespołu to zauważają i dyscyplinują daną osobę. NA tym między innymi polega siła zespołu. W odróżnieniu od grupy.

Czy można zrobić coś więcej? Z pewnością. Warto na przykład tworzyć niezbyt liczne grupy do konkretnych zadań. Trudniej wtedy rozmyć odpowiedzialność, a jeśli wystąpi niedobór zasobów, można zaprosić kolejną osobę, żeby odciążyła pracujący w grupie pracowników. Warto także jasno i wyraźnie podzielić obowiązki i przydzielić odpowiedzialności i funkcje. W trakcie pracy grupy dobrze jest monitorować postępy i reagować na bieżąco na sytuację. Taką chociażby, jak nadmierne przeciążenie, o którym przed chwilą pisałem. A także opóźnienie prac, w porównaniu z harmonogramem lub niesprawiedliwemu podziałowi obowiązków itp.  Zawsze doskonałym rozwiązaniem jest pójście w kierunku większej otwartości w komunikacji i wzajemnego feedbacku, udzielanego na bieżąco. 

Rafał Nykiel

Back To Top